Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katalonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katalonia. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lutego 2016

Mamas&Papas żegnają Gironę, ale nie Katalonię






Zbieramy się pomału z Girony. Dzisiaj zdecydowaliśmy, że odwiedzimy miasto Tarragona. Papas wynalazł wcześniej Gironę jako miejsce pobytu. Teraz zaproponował Tarragonę, więc od razu się zgodziłam. Ma chłopak nosa do hiszpańskich miast! Pogoda jest cały czas bardzo fajna, a w Tarragonie ma być jeszcze lepsza, więc tym chętniej tam jedziemy. Francja bardzo nas zawiodła jeżeli chodzi o aurę i bez żalu zmieniamy kraj naszych urlopowych wojaży. Jeżeli dodać do tego, że tu jest taniej, a ja mówię trochę po hiszpańsku, pobyt jest jeszcze bardziej bezproblemowy.

Poniżej obiecane zdjęcia z Girony.






























wtorek, 9 lutego 2016

Mamas&Papas szaleją w Gironie






Dzisiejszy dzień spędziliśmy jak rasowi turyści. Obejrzeliśmy mnóstwo miejsc i w dalszym ciągu potwierdzamy, że Girona jest niedoceniana jako atrakcja turystyczna. Miasto jest klimatyczne i bardzo zróżnicowane. Są tu ślady historii starorzymskiej, średniowiecznej czy pozostałości kultury arabskiej.
Moją uwagę zwrócił bardzo kataloński charakter współczesnej Girony. Wszędzie wiszą katalońskie flagi, a język kataloński króluje w napisach. W Barcelonie wszystkie napisy są dwujęzyczne, a kataloński jest jako pierwszy. Tutaj często napisy są tylko po katalońsku. Po hiszpańsku można się porozumieć wszędzie, ale czuje się, że tu jest przede wszystkim Katalonia.
Nie mamy pojęcia jaka kuchnia jest tradycyjną dla Katalonii. Nic nie rzuciło nam się w oczy. Zresztą dzisiaj mieliśmy smaka na zwykłe frytki i nie mogliśmy nic znaleźć. Aż w momencie zmęczenia poszukiwaniami, naszym oczom ukazała się restauracja z kuchnią indyjską i tajską. Daliśmy się skusić i warto było. Obłęd!!!! Na frytki przyszła kolej na kolację. Takiego niekonwencjonalnego mieliśmy śledzika :)



Poniżej tylko parę zdjęć. Mam duży problem z wifi i nie mogę załadować. Reszta jutro.












niedziela, 22 czerwca 2014

Język polski i Galicja

Miło leci czas w Hostelu Mamas&Papas. Ostatnio mamy bardzo międzynarodowe towarzystwo. Rekordowo jednego dnia byli Goście z 14 krajów. Oczywiście szybko się integrują i świetnie bawią. Angielski łączy ludzi. Aczkolwiek mieliśmy też polskojęzyczny akcent. Pojawił się u nas młody Niemiec mieszkający chwilowo w Poznaniu. Tam też pracuje. Podszedł ambitnie do życia i postanowił się uczyć języka polskiego. Całkiem nieźle mówił, zwłaszcza w kontekście, że mieszka w Polsce od niedawna. Podróżuje samotnie, ale w hostelu zaprzyjaźnił się z Australijczykami, Polakami, Holendrem i innymi. Razem wyruszali na miasto, zwiedzali, bawili się. Przez ten czas uczył innych obcokrajowców języka polskiego. Ci z kolei wieczorem po powrocie z dumą recytowali wyuczone zwroty. Jest to kolejny Niemiec, który postanowił przedrzeć się przez zawiłości gramatyki i wymowy naszego języka. Pisałam niedawno o Francuzce i Bułgarze, którzy rozmawiali ze sobą nie po francusku, nie po bułgarsku, nie po angielsku nawet, ale właśnie po polsku.
W tym miejscu ze smutkiem wspominamy wypowiedź naszego Gościa pół-Polaka, który nie mówi po polsku. Zniechęcił go jego własny ojciec. Nabijając się z nieporadności wymowy, orzekając, że ten młody człowiek NA PEWNO nigdy nie nauczy się poprawnie polskiego. Chłopak czuł taki nacisk i kpinę jednocześnie, że rzeczywiście zamknął się na naukę. I tatuś miał rację. Syn nie nauczył się mówić biegle po polsku.

Polak i Brazylijczyk dwa bratanki
Lovel i Simon wciągają polskie placki
I Mick też
Olga

Fajno jest!



Udało się sfotografować grupę, przez chwilę byli bez ruchu

Wśród licznych obcokrajowców ze zdjęcia powyżej trafił się przedstawiciel nacji, której flagi nie ma na naszej mapie. Młody Hiszpan stanowczo zażądał flagi Galicji. Upewniał się parę razy, czy pamiętam nazwę. Nie wiedział, że nazwa nie jest mi obca, bo w Polsce też mamy Galicję :) Nie miałam pojęcia, że Galicja historycznie jest spokrewniona z Portugalczykami. Ma  autonomię, swój parlament i rząd. Mamy na mapie oprócz flagi Hiszpanii również flagi Basków i Katalończyków i teraz musimy wbić następną. Rzeczywiście poczucie odrębności tych nacji jest bardzo silne. Spotkaliśmy się z tym nie raz. Jak oni tam żyją w tym wspólnym sosie?
Wróćmy do Gdańska. I do Kiciusia.
Melduję, że Kiciuś żyje i tyje. Tyje, chociaż nie poluje. Domowy kot Ady, słynna Marcysia, upolowała ważkę, nie wychodząc na zewnątrz i będąc skrępowaną kubraczkiem pooperacyjnym. A Kiciuś...???? Ech, ten to ma klawe życie!
Papas i Mordka też mają klawe życie.

Grzesiu "Mordka" wreszcie się pojawił. To zdjęcie wygląda pozornie tak samo, jak to niegdyś zamieszczone. Oni siedzą tak samo prawie cały czas.