Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Oruński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Oruński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 grudnia 2018

Szczęśliwego Nowego Roku!!!!!




Jesteśmy trzy dni po Sylwestrze! Żenia zdecydował się urządzić imprezę sylwestrową 13 grudnia. Tego dnia odwiedzili go przyjaciele, których nie widuje za często. Postanowił uczcić to specjalnie. Stwierdził filozoficznie, że Chińczycy i inni mają swój Nowy Rok kiedy indziej niż inne nacje i nie są gorsi. Żeniowy Nowy Rok nastał 14 grudnia, a więc Sylwester wieczór wcześniej.
Żenia wraz z przyjaciółmi przygotowali kilka potraw, które tradycyjnie goszczą chyba wszędzie na Białorusi, a może nawet w całym postsowieckim bloku. W Sylwestra wszyscy oglądają komedię "Ironia losu" z polską aktorką, Barbarą Brylską. Ta "Ironia losu" to trochę tak, jak "Kevin sam w domu" pokazywany w Polsce przy każdym Bożym Narodzeniu.
Barbara Brylska była niesamowicie popularna w Związku Radzieckim. Pozostała jednak w pamięci nie tylko jako aktorka. Istnieje również sałatka jej imienia. Nie wiem, czy pani Brylska wie o tym, ale sałatka jest pyszna.
Poza sałatką pani Brylskiej obowiązkowo musi być sałatka Olivier, czyli wersja naszej sałatki jarzynowej. I mój zdecydowany i przepyszny faworyt "śledź pod pierzynką".
Żenia z przyjaciółmi przygotowali coś jeszcze, ale ja w obliczu śledzia i sałatek nie jestem w stanie skupić się na czymkolwiek innym.





Niestety, nie udało się kupić szampana, więc Żenia ogłosił, że  wkrótce będzie kolejny Żeniowy Nowy Rok. Chińczycy mogą się schować gdzieś ze swoim nudnym świętem obchodzonym zaledwie raz do roku. Słowianie górą :)

Jeżeli już o Chińczykach mowa.... Planowaliśmy jechać ponownie do Chin w czasie naszej najbliższej podróży, ale ceny wizy wzrosły tak bardzo (ok. 450 zł od osoby), że zmieniliśmy plany. W zasadzie wciąż zmieniamy plany, ale gdzieś tam dojedziemy. Na chwilę obecną w miarę pewne są Filipiny. Nie dość, że nie łupią za wizę (jest for FREE), to koszty pobytu nie są straszne.
Z okazji rozpoczęcia przygotowań do podróży otworzyliśmy nasz skarbiec.



Papas zabawił się w bankiera i próbował policzyć zasoby.




Trochę zupek będzie. Może ktoś podpowie, jak wymienić tonę bilonu na papier?

Na koniec trochę piękna na fotografii. Jurek z Turkmenistanu powrócił do nas. Wybrał się na spacer i podzielił się efektem odwiedzin naszego pięknego Parku Oruńskiego.













niedziela, 30 października 2016

Traktorem na Ukrainę.

Maks i Monia - fajne dzieciaki :)


Jesień pełną gębą. Poszłam z Adą do naszego wspaniałego Parku Oruńskiego. Opierałam się, bo ostatnie szare dni odebrały mi chęć na zrobienie czegokolwiek poza absolutnym minimum. Warto było! Zapomniałam już, jak tam jest pięknie! Nasi Goście często mówią, jak bardzo podoba im się to miejsce. Miałam zamiar wiele razy wejść do parku, żeby zaczerpnąć z jego urody. Wciąż nie było mi tam po drodze, chociaż wejście mijam prawie codziennie. Wreszcie Ada użyła siły i pogoniła mnie na spacer :) 









W hostelu mamy tylko baaaardzo grzecznych Gości. Jak zwykle o tej porze roku są bardziej chętni do wczesnego spania niż do szaleństw do białego rana. No cóż, nam też chce się ciągle spać :)
Ostatnio przez hostel przewija się sporo akcentów ukraińskich. Np.  jednego dnia przebywali u nas: Amerykanin mieszkający na Ukrainie, zajmujący się nauczaniem języka angielskiego oraz Pan, który jest pośrednikiem w legalnym zatrudnianiu osób z Ukrainy. Oczywiście również Maks, który zamienił Kijów na Gdańsk. I jeszcze młody człowiek, który przyleciał z Kijowa, żeby kupić .... traktor. Różne bywają powody przyjazdów do Gdańska, ale traktor naprawdę zadziałał na naszą wyobraźnię. Zastanawiamy się, jak będzie dostarczony do miejsca docelowego. Nie wydaje się, żeby jechał po prostu tyle kilometrów. Laweta, samolot? Nasz miły Gość na pewno zakupił pojazd właśnie tutaj, bo mu się opłacało, ale nasza ciekawość pozostanie niezaspokojona. Trzeba było zapytać!