Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bośnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bośnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2015

Wieczór kawalerski

Październikowy dzionek
 
Cudne lato mamy tej jesieni. Bardzo nam się podoba taka aura. Maru, który przyjechał do nas z Hondurasu (NOWA FLAGA!), powiedział, że woli nasz klimat od swojego karaibskiego. Trudno nam było uwierzyć patrząc na jego ciepłą odzież. My nosimy krótkie rękawki, a on płaszcz i inne atrybuty jesiennego ubrania. Powiedział, że jak jest mu zimno, to ubiera cieplejsze rzeczy. Jak jest jeszcze zimniej, odziewa się jeszcze cieplej. Potem dorzuca rękawiczki czy inne czapki i jest dobrze. W Hondurasie żar leje się z nieba bez przerwy i nie ma jak ratować się odzieżową akrobatyką. Zimą jest 28 stopni.....w nocy. Jak spadnie do 25 ludzie czują ulgę. Jak posłuchaliśmy wywodu Maru, to chyba zaczynamy wierzyć, że nie mamy tak źle z naszym klimatem.
Maru zaskoczył nas informacją, że jako obywatel Hondurasu nie potrzebuje wizy na wjazd do Rosji. Miewaliśmy już wiele razy sytuacje, że Goście chcieli odwiedzić pobliski Kaliningrad, ale rezygnowali po zmierzeniu się z procedurami wizowymi. Przede wszystkim uzyskaliśmy w konsulacie informację, że  mówią tam tylko po rosyjsku i po polsku. W przypadku ludzi angielskojęzycznych (u nas większość) odpada możliwość osobistego stawienia się w konsulacie i spróbowania szybkiego aplikowania. Przez biura podróży trwa to ciut dłużej. Jak ktoś wpada na 3 dni do Gdańska i chciałby przy okazji wyskoczyć do Kaliningradu, to nie ma czasu na załatwienie formalności. Na dodatek trzeba by zostawić w konsulacie sporo pieniędzy.
Mimo to odnotowaliśmy ostatnio ruch na tym kierunku. Przyjechała grupa Niemców, którzy byli w Kaliningradzie. i jednocześnie pojawił się francuski zespół punkrockowy, który zmierzał właśnie tam.
Grupa Niemców wprowadziła lekki popłoch. Jak przyszła rezerwacja obstawiliśmy, że będzie to wieczór kawalerski czyli zmora wielu hosteli. Nam się jeszcze nie trafiło i ciągle żyjemy w strachu, kiedy nas to dopadnie. W napięciu czekaliśmy na napad męskiej kompanii. I doczekaliśmy. Okazało się, że owszem był to liczny męski desant, ale zamiary mieli pokojowe. Byli bardzo grzeczni. Skład grupy niby niemiecki, ale byli tam chłopacy o korzeniach polskich, rosyjskich francuskich, bośniackich i nawet chińsko-wietnamskich. Jest to chyba obecnie charakterystyczne dla Niemiec. Tygiel narodowości. Często pytamy Gości z USA, Australii czy Kanady o ich korzenie. Teraz okazuje się, że bycie Niemcem również niesie za sobą wiele genealogicznych historii.
 A propos Niemiec. Odwiedzili nas inni Niemcy - mama, tata i roczny synek. Rodzinka podróżuje na rowerach, a synek ma swój osobisty pojazd. Popatrzcie na zdjęcie. Ludzie są pomysłowi!



Francuski zespół punkrockowy

Grzeczni kawalerowie

Maru z Hondurasu spotkał się z Laurą w Hostelu Mamas&Papas po dłuższej przerwie

niedziela, 6 września 2015

Post nr 200



Dzisiejszy wpis rozpocznę od poinformowania, że p.Andrzej znowu leżał na chodniku pod naszym hostelem. To ten sam, który postanowił odpocząć pod naszymi oknami jakiś czas temu (http://hostelik.blogspot.com/2015/05/112-i-drewniane-koscioy.html) . Wtedy był pijany i stąd była jego niemoc. Tym razem nie pił i dostał drgawek z braku wódy. Straszne! Darł się, żeby mu dać alkohol. Przyjechało pogotowie i zabrało go, bo upadając rozbił sobie głowę.   Straszne to i smutne takie życie. Tylko dlaczego uparł się leżeć zawsze właśnie pod Hostelem Mamas&Papas?  
Mamy też pozytywne wiadomości. Pewien młody Niemiec zgubił komórkę w okolicy plaży w Orłowie. Gdzie Orłowo, a gdzie Orunia? Niemniej postanowił pojechać w nocy poszukać telefonu....... i znalazł. Nikt nie natknął się na aparat i szczęśliwie zguba poczekała na właściciela. Co prawda jechał w obie strony taksówką, więc nie wiem, czy nie został skasowany za kurs, jak za nowy telefon. Nie znam cen telefonów, a znam możliwości taksówkarzy w naciąganiu klientów. Wolę nie analizować. Przecież uczciwi taksiarze też się zdarzają (http://hostelik.blogspot.com/2012/09/taxi.html). Każdy ma prawo liczyć na cud ;)
Mamy kolejną flagę na mapie. Gościliśmy osobę z Bośni, ale nie wiemy kto to był :( Znaleźliśmy wpis w nasze Księdze Gości od obywatela tego kraju, który jakoś tak przemknął się nam. Ale sztuka się liczy.
W kwestii flag - Goście z Białorusi, którzy niedawno zatrzymali się u nas, bardzo dziękowali, że obok flagi oficjalnej mamy na mapie flagę Białorusi niezależnej, biało-czerwono-białą. Smutna jest ta Białoruś, ale Goście stamtąd zawsze są bardzo w porządku.