Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pszczółki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pszczółki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 sierpnia 2014

Osada Popowo

Pamiętacie może wpis (nota bene pierwszy post na tym blogu) o nieoczekiwanym spotkaniu Hindusa na stałe zamieszkałego w Australii z chłopakiem z Omanu w ...Pszczółkach? (http://hostelik.blogspot.com/2012/07/krotka-historia-przyjazni-ktora-wraca.html) Niesamowite, dokąd to los kieruje Gości naszego hostelu. Wiadomo Gdańsk, Kraków, Wrocław i wiele innych znanych turystycznie miejsc. Ale Pszczółki czy Popowo?
Właśnie dotarła do nas mieszkanka Hawajów - Alison. Pierwszy Gość z tych odległych, egzotycznych wysp. Od wejścia zapytała, gdzie jest Osada Popowo. Najpierw nie rozumieliśmy, o czym ona mówi. Pokazała wydrukowanego maila z nazwą. Nadal nic to nam nie rozjaśniło. Machnęła ręką i poszła do common room posiedzieć z innymi Gośćmi. Spotkała tam ...... autora maila, którego nam pokazywała. Wyjaśniło się, że Osada Popowo to nazwa jakiegoś kompleksu turystycznego, w którym będzie prowadzony letni kurs języka angielskiego. Kurt z Nowego Jorku, który zatrzymał się u nas, pracuje w Polsce i wybiera się do Popowa jako organizator. On zaprosił Alison do współpracy i przypadkiem oboje wybrali Hostel Mamas&Papas jako miejsce, z którego wyruszą. Pisałam już kiedy, że świat jest mały i zdania nie zmieniam.

Alison z Hawajów
Świat jest mały, ale ludzkie emocje ogromne. Poprzedniej nocy hostel był wybukowany do ostatniego miejsca. Wiadomo dużo ludzi, więcej się dzieje. Siedziałam w nocy, żeby mieć oko na wesołe towarzystwo. Część Gości spędzało radośnie czas w common room, część wybrała miasto. Staram się doczekać powrotu wszystkich, albo prawie wszystkich. Lepiej mi się śpi. Już jasno było, gdy doczekałam powrotu dwóch Polaków. Przyszli z jakąś panną. Od razu zorientowałam się, że rozgrywa się jakiś dramat. Panna siedział na krawężniku pod hostelowymi oknami. Płakała i głośno rozmawiała z jednym z panów. Podeszłam i poprosiłam, żeby rozgrywali swoje dramaty ciszej, albo jeszcze lepiej, gdzieś indziej. Jasno było, ale wszyscy jeszcze spali. Przeprosili grzecznie i wybrali inny krawężnik, parę domów dalej. W pewnym momencie wybiegł drugi pan i głośno oznajmił, że ma zamiar powiesić się i żeby pamiętali przez kogo. Pobiegł w prawo. Pierwszy pan pobiegł w lewo. Panna siedzi i szlocha. Poszłam za tym na prawo i coś tam powiedziałam. Wrócił ze mną pod hostel. Zdjął pasek od spodni i rzucił na schody, żeby go nie kusiło powiesić się. Podeszłam do pana z lewej. Nie chciał gadać, powiedział tylko, że nic sobie nie zrobi. Ja wcale się o to nie pytałam! No to podeszłam do pani, żeby wybadać sytuację. Pani poopowiadała o swojej pracy i kilku innych aspektach życia. Nic się nie dowiedziałam, więc stwierdziłam, że jednak za dużo czasu tracę. Jak muszą, niech się wieszają, a ja idę spać. W międzyczasie zrobiła się 7.30, więc jak najbardziej zasłużyłam na łóżeczko.
Uprzejmie donoszę, że panowie nie powiesili się. Jeden spał w samochodzie, drugi nie wiem gdzie. A potem przejął ich Papas .

Miód na duszę Papasa - dziewczyny z Hongkong
Taką maszyną przyjechała Anika z Niemiec
Motocykliści z Polski

Pa, pa!!!
Papas i Mordka - kolejna odsłona
Ada wyjechała na camino. Szczęściara!
Tatuaż Papasa. Mówi, że to nie koniec.

środa, 11 lipca 2012

Krótka historia przyjaźni, która wraca po latach.

Hostel jest miejscem, w którym zatrzymują się najczęściej ludzie, którym nie zależy na luksusie.  Tani nocleg, więc warunki skromne, ale atmosfera niepowtarzalna. Jedni poznają nowych przyjaciół i jadą razem w świat.

Aba i Chris poznali się w hostelu i w dalszą drogę wyruszyli razem
                                 
Inni spotykają się nie spodziewając się tego.  Taka przygoda przytrafiła się Imranowi. Imran urodził się Kalkucie i wieku 2 lat wyjechał z rodzicami do Australii. Wyglądał zdecydowanie nie australijsko. Broda do pasa, w której przechowywał fajkę. Dredy, że ho ho…. Mówił, że podróżuje tylko pociągami, bo woził ze sobą ładunek, który dyskwalifikował go na lotniskach (Jak on przybył z tej Australii???) Po zameldowaniu się w hostelu od razu pojechał do Pszczółek koło Gdańska. Trochę nas to zdziwiło, gdyż wieś Pszczółki zdecydowanie nie kojarzy się  z kierunkiem zwiedzania, ale…… on tam pojechał. Nie wrócił na noc.
Niepokoiliśmy się, bo w naszym cywilizowanym kraju śniada cera może być przyczyną problemów. Nie odbierał telefonu. Odezwał się na drugi dzień, że znowu nie będzie nocował, ale następnego dnia przyjedzie z kolegą. Okazało się, że spotkał niespodziewanie w Pszczółkach swojego starego przyjaciela z ….Omanu.
Nie widzieli się 9 lat, nic nie wiedzieli o swoich planach. Oman z Australią rzucają się sobie w ramiona w Pszczółkach!!!!  I kto jeszcze nie wierzy, że świat jest bardzo mały???!!!!

Omańczyk z Kasią